:: Co słychać
2011.03.30

Jak ten czas leci moi drodzy… właśnie w marcu mijają 2 lata jak Igorek uczęszcza na zajęcia terapeutyczne do Polskiego Stowarzyszenia Na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym –Koło w Skarszewach. Jesteśmy bardzo wdzięczni tej placówce za tak kompleksową i fachową opiekę całego zespołu terapeutycznego! Igorek otrzymał też bardzo miłe wyróżnienie gdyż postanowiono zakwalifikować go do tamtejszego niepublicznego oddziału przedszkolnego, tworząc w ten sposób ogromną szansę dla niego na próbę pokonania przede wszystkim bariery komunikacyjno – społecznej jaka jest niejako wpisana w funkcjonowanie dziecka z autyzmem. Tak więc prawdopodobnie od września tego roku Iguś rozszerzy swoje horyzonty adaptacyjne w próbie integracji z innymi dziećmi . Prawdopodobnie będzie również zapewniony dowóz dla Igorka bez czego nie mielibyśmy szansy na tak wspaniały krok jakim będzie uczęszczanie na zajęcia przedszkolne!!! Ogromnie DZIĘKUJEMY !!! za stworzenie takiej szansy!!!!

Mija też rok od naszej owocnej współpracy z innym Ośrodkiem ,jak pamiętacie –Trąbkowskim OŚRODKIEM REHABILITACYJNO- EDUKACYJNO- WYCHOWAWCZYM! Gdzie są realizowane zajęcia Igorka z tytułu Specjalistycznych Usług Opiekuńczych oraz Wczesnego Wspomagania Rozwoju. Wierzyć mi się nie chce ,że to już naprawdę rok…w zakładce –rehabilitacja i terapie- będą wklejone do wglądu plany i założenia programowe, jakie są realizowane co byśmy nie byli gołosłowni! Również jesteśmy bardzo zadowoleni z współpracy z tym ośrodkiem i widzimy poprawę w funkcjonowaniu synka po rozszerzeniu zajęć terapeutycznych . Bardzo dziękujemy za zaangażowanie i włożenie ogromnego trudu w pracę z naszym synkiem przez tamtejszy cały Zespół Terapeutyczny!!!

Byliśmy bardzo mile zaskoczeni przez Panią kierownik naszego G.O.P.S.-u ,która zaprosiła nas na zabawę karnawałową organizowaną przez ten organ dla osób niepełnosprawnych. Chociaż Iguś był najmłodszym uczestnikiem balu nie pozwolono mu się nudzić! Wygraliśmy też 1 miejsce za przebranie-jakim był strój tygryska, który wszystkim bardzo się spodobał i zapadł w pamięci do dziś! Jak ostatnio byłam składać podanie w gminie w sprawie przyznania kolejnych zajęć z S.U.O. , to jedna z Pań pracownic mile go wspominała… byliśmy zaszczyceni takim wyróżnieniem , które nie obeszło się też bez miłych nagród rzeczowych, za co bardzo dziękujemy!!!

Koniec zimy zaakcentowaliśmy super zabawą na stoku narciarskim w TRZEPOWIE!!! Przyznam ,że byłam dumna z Igorka jak zjeżdżał ze mną i z mężem na dętce…naprawde wcale się nie bał i widać było,że mu to sprawia przyjemność! Polecam wszystkim, co lubią miło i czynnie spędzać czas na świerzym powietrzu ! za nie wielkie pieniążki można sprawić super frajdę swoim dzieciakom!! Igorka brat był zachwycony i nie chciał wracać do domu… i w tym miejscu pragnę bardzo serdecznie podziękować mojej najlepszej przyjaciółce ,która stworzyła nam w ogóle taką możliwość tak super zabawy –udostępniając swój samochód , czas , paliwo-po prostu dobre serce! www.nartykaszuby.pl

Dzięki mojej serdecznej przyjaciółce i również uprzejmości jej męża byliśmy też ostatnio w super miejscu zwanym zamkniętą salą zabaw! Był to ogromny plac o powierzchni ponad 300 m kw. Z mnóstwem atrakcji dla dzieciaków!!! Różne trampoliny, zjeżdżalnie, baseny z piłkami, jazda kolejką, samochodzikami, gry stołowe ..zresztą zobaczcie sami…  Można by dłłługo opowiadać… zajrzyjcie z czasem do naszej galerii -będzie kilka zdjęć z naszego pobytu… przyznam ,że byłam strasznie zmęczona po tych naszych wojażach , no bo wiadomo, Igusia trzeba było wszędzie podnosić, dźwigać, wciągać , bo sam jeszcze nie ma na tyle sprawności ruchowej żeby samemu się tam wszędzie wgramolić… ale myślę ,że miał dostatecznie duuużo miłych wrażeń, wiele z tych zabaw jest ogólną stymulacją na postrzeganie przestrzeni, poprawę równowagi, jest uruchamiane odbieranie wielu bodźców zmysłowych jednocześnie…nawet na pewno było jakieś oddziaływanie na zmysł słuchu bo był specyficzny poklask dźwięków, głosów, pisków sprzętów i dzieci…po około 3 godzinach hasania Igorek padł ze zmęczenia zasypiając u męża w ramionach… więc to tłumaczy samo za siebie… ogólnie świetna zabawa, stymulacja zwłaszcza myślę dobra dla dzieci z A.D.H.D. czyli nadpobudliwością psychoruchową bo naprawdę można się wyhasać…

Udało mi się z domowego budżetu , głównie z prezentów pieniężnych od dziadków Zakupić jeden fajny sprzęt rehabilitacyjny…a mianowicie huśtawkę z IKEI – ekora…, którą mam zamiar wykorzystywać do stymulacji błędnika poprzez bujanie w każdą z możliwych stron ,najprościej ujmując, co między innymi ma poprawić równowagę .

Oraz super ogromne klocki przestrzenne GIGANT! Co prawda Iguś sam nie potrafi z nich budować ale starszy brat ma ogromny potencjał inwencji twórczej w temacie konstrukcji budowlanych ,że buduje i wymyśla mu z nich przeróżne domki, kryjówki , tunele, pojazdy, (jest też jeden element z kołami), platformy I to myślę w jakiś sposób pomaga mu być potrzebnym dla brata i zbliża ich do siebie, na czym najbardziej mi zależy…

Jest naprawdę bardzo wiele rzeczy ,które można by zakupić i które mogły by w jakimś stopniu przyczynić się do poprawy w funkcjonowaniu Igorka ale niestety nie stać nas na wiele… każdy grosz się liczy… jego dieta też jest kosztowna , nie wiem jak długo jeszcze kochani dziadkowie dadżą rade nas wspierać finansowo… za co OGROMNIE IM Z CAŁEGO SERDUSZKA DZIĘKUJEMY!!! Jeśli nasza akcja zbierania darowizn z 1 % będzie udana, jeśli zgromadzimy jakieś środki finansowe to otworzą się nam nowe możliwości wspierania Igorka rozwoju… WSZYSTKO W WASZYCH RĘKACH KOCHANI! BARDZO NA WAS LICZYMY NA WASZ DAR SERCA!

Ogólnie dziś miałam bardzo zwariowany dzień , od rana na wariackich papierach… Zresztą coraz częściej się tak zdarza…o 11 wyjeżdżaliśmy z Igusiem do Skarszew , bo w piątki ma swoją grupę integracyjną , która trwa do ok.14… ledwo wróciliśmy a już na 15 30 było dziś ważne zebranie w ośrodku - tzw. Walne Zgromadzenie, które odbywa się raz na 4 lata ze sprawozdaniem z minionej kadencji, oraz wyborami do nowego zarządu Koła. No i moi drodzy tak się stało ,że zostałam wybrana na jedną z 7 osobowego składu Do samorządu . Będzie mi trudno uczęszczać na spotkania dotyczące pełnienia tej funkcji z tytułu ograniczenia możliwości dojazdów, ale jeśli chodzi o działanie w imię wspólnego dobra dla naszych szczególnie wymagających troski dzieciaczków , - to stanę na głowie i jakoś sobie poradzę z pomocą życzliwych mi osób myślę…

Jeszcze tylko o jednej ważnej rzeczy chciałam wam powiedzieć… Brałam udział w konferencji o temacie: „ PRÓBUJĄC ZROZUMIEĆ’’- Która odbyła się w Skarszewskim ośrodku . To bardzo miłe doświadczenie…zwłaszcza jedna z części programu była bardzo przejmująca i wzruszająca do głębi… mówiąca o tym ,co czujemy my - rodzice – po usłyszeniu diagnozy swojego dziecka. W przepiękny sposób opowiada i opisuje to całe trudne doświadczenie ojciec dziewczynki z diagnozą. ZESPOŁU RETTA - Dr.n.med. Adam Owerczuk Jego występ zapadnie mi w pamięci do końca życia… i podejrzewam ,że wielu uczestnikom tej konferencji również… Pełny program konferencji będzie zamieszczony tu .

Kochani bardzo serdecznie was wszystkich pozdrawiamy i zapraszamy do wpisów w naszej księdze gości oraz jeśli ktoś woli na adres meilowy podany na samym dole stronki…

                                                                           Z wyrazami szacunku
                                                                           Mama Igorka!

2011.01.14

Witajcie Kochani!!!
Nareszcie mogę cos napisać ,bo już mi naprawdę wstyd!!!
Kurczę tylko od czego tu zacząć? Iguś miał sporą przerwę w zajęciach na przełomie października i listopada… kilka chorób po kolei mu się przypałętało… najpierw miał tydzień chorą pupkę, jakby paskudna babrająca się opryszczka, potem jak to minęło to zapalenie spojówek i ropienie oczek, no i biegunka… ale wszystko udało nam się przejść i zwalczyć bez interwencji lekarskiej… daliśmy rade.. uuuffffff…….. ale na domiar złego jak Iguś był zdrowy i mógł śmiało uczęszczać na zajęcia to wtem bus z O.R.E.W.-u się popsuł i nie było dowozu prawie 3 tygodnie… sporo tez było wolnego w przerwie świąteczno-noworocznej i właściwie jest już koniec zajęć przyznanych z S.U.O. , bo teoretycznie były tylko do końca grudnia. Jednak dla tego ,że tyle przepadło z niczyjej winy –to będą wszystkie odpracowane w najbliższym czasie, więc myślę, że spokojnie do połowy lutego będą trwały.. no i znowu trzeba będzie starać się o nowe! O zgrozo! Już na samą myśl mam nerwa.. oby tylko się udało i M.O.P.S. coś uszczknął i tym razem dla Igusia… Zaświadczenie odpowiednie już mamy od. Dr. Mazur na 30 godzin miesięcznie, no niewiele w porównaniu do potrzeb ale co zrobić ,niby to maksymalna ilość jaką mogą przyznać na N.F.Z. na jedno dziecko… Oczywiście byliśmy na prześlicznej wigilii w O.R.E.W.-ie , nawet mąż tez był z nami , bo akurat miał wolne i przypadła mu fucha kamerzysty- filmował występ Jasełka- w rolach głównych podopieczni oraz cały zarząd i zespół terapeutyczny ośrodka. Synek nawet paczkę dostał i trochę afery w domu było bo tam słodycze…a wiadomo-NIE WOLNO MU Ale przecież gest się liczy! To bardzo miło z ich strony…
Byłam też z nim na przedstawieniu w tym ośrodku jeszcze przed świętami …
Nawet ślicznie grzecznie siedział z Panią terapeutką na krześle w pierwszym rzędzie i z zaciekawieniem patrzył na występ na żywo aktorów…
Na początku grudnia jechaliśmy na wizytę kontrolną do okulisty, ale nie dojechaliśmy… warunki pogodowe na szosie były okropne!
Na obwodnicy był wypadek i zawróciliśmy z powrotem… niestety ta wizyta nam przepadła ,następną mamy ustaloną na 22 kwietnia…terminy są bardzo odległe..
Niedługo będę musiała składać nowe papiery na komisję do orzecznictwa, bo kończy się Igorkowi jego orzeczenie o niepełnosprawności… pewnie nam wstrzymają zasiłek pielęgnacyjny i wyrównają aż uzyskamy odpowiedz.
W poniedziałek mam zamiar opanować teren … będę chodziła i prosiła o zgode na umieszczenie plakatów i apeli w sprawie 1% podatku dla Igorka… mam nadzieję ,że znajdzie się wielu ludzi chcących ofiarować w ten sposób pomoc dla niego.
Kiedyś jedna Pani logopedka gratulowała mi odwagi i samozaparcia gdyż z jej doświadczenia wynikało ,że przeważnie rodzice się kryją z chorobą swoich autystycznych dzieci, żyją w przeświadczeniu ,że to coś wstydliwego.. nie mają ochoty o tym mówić a co dopiero zakładać stronę internetową wywieszać gdzieś jakieś plakaty…
A ja wiem jedno.. jeśli to ma mieć sens i choć w niewielkim stopniu, ale zawsze coś-pomóc mojemu dziecku to wstyd to kraść a nie prosić o pomoc zwłaszcza dla swojego ukochanego dziecka!!! Ja nie mam zamiaru się poddać!!! A wy mi na to -mam nadzieje –nie pozwolicie! Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami- mama Igorka!




PAMIĘTAJCIE!!! BĄDŻCIE WRAŻLIWYMI LUDZMI !!!
OKAŻCIE SERCE POTRZEBUJĄCYM!
DOBRO POWRACA ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ!
DZIŚ TY POMAGASZ NAM, JUTRO POMOGĄ I TOBIE…

 

2010.12.22



Pobierz świąteczną prezentację od Igorka ;)

2010.09.02

                I po wakacjach!!!!!!!
W piątek Igorek był też ostatni dzień na turnusie rehabilitacyjnym w Skarszewach! Zanim jednak on się rozpoczął to Igorek miał te należyte 2 tygodnie wakacji ponieważ nowa Pani dyrektor z O.R.E.W.-u z Trąbek Wielkich zadecydowała,że 1 miesiąc ośrodek będzie nieczynny i padło na sierpień. Ja chciałam żeby Panie terapeutki przygotowały mi jakiś plan do samodzielnej pracy z nim w domu, ale Pani psycholog powiedziała,że mu się te 2 tygodnie solidnego odpoczynku po prostu zwyczajnie należą! I faktycznie ja też tak uważam...
Niestety pierwszy tydzień był dość trudny bo Igorek prawie cały czas miał biegunkę... po 6-8 razy dziennie z niego leciało ,ale enterol skutecznie zahamował tę przykrą dolegliwość bliżej niezidentyfikowaną. Strach było się gdziekolwiek z domu ruszać, by czasem kogoś nie zarazić no i częste kąpiele trzeba było stosować, bo jak już leciało to po pachy...
W drugim tygodniu poodwiedzaliśmy trochę starych znajomych, czasem szliśmy na plac zabaw , dużo czasu ogólnie na świeżym powietrzu, spacery, przejażdżki na rowerze, chlapanie w wodzie... no i czas zleciał jak z bicza trzasł... i trzeba było na turnus dojeżdżać! Tak sobie myślałam ,jak to będzie po tych 2 tygodniach całkowitej laby? Ale młody mnie normalnie w zachwyt wprowadził... był jednym z najgrzeczniejszych dzieci na 1 dniu turnusu... zero sprzeciwu, buntu... po prostu wszedł , usiadł na poczekalni , porozglądał się dookoła i nic.. przyszła Pani terapeutka wzięła go za rączkę i poszli do sali...
W zeszłym roku już jak tylko wjeżdżaliśmy na parking to Iguś protestował... ale wtedy wróciliśmy do ośrodka prawie po 2 miesiącach, więc w tym roku te 2 tygodnie były bardzo słusznie wyważoną przerwą!
W poniedziałek jedziemy do O.R.E.W.-u ustalić plan na dalszą prace Igorka z tytułu S.U.O i Wczesnego Wspomagania. Jestem ciekawa jak to będzie... trudno to wszystko zgrać, dopasować zwłaszcza uczęszczając do 2 różnych oddalonych od siebie ośrodków. No ale mam nadzieję,że jakoś się to uda...
W tym roku szkolnym Skarszewy przydzielili nam dwa ostatnie dni tygodnia do dyspozycji... za wszystko jestem Im bardzo serdecznie wdzięczna! Bo nie mają żadnego obowiązku nas gościć, jest coraz więcej dzieci z różnymi sprzężonymi niepełno sprawnościami … ale mają tak dobre i szeroko otwarte serca dla wszystkich, że i dla nas znalazło się w nim miejsce...
A propos ludzi dobrego serca... ostatnio odwiedziłam z serdeczną przyjaciółką wspaniałych ludzi. Z ich ust usłyszałam tak miłe ,ciepłe ,szczere słowa , oddające pełne uznanie dla mojej osoby i moich poczynań ,że po prostu poczułam się kimś naprawdę wyjątkowym , jak nie czułam się od lat...strasznie dodało mi to skrzydeł! Wiary we własne siły i ogromnego kopa do dalszego działania! Wspaniale jest wiedzieć, że ktoś to docenia, akceptuje, a nawet podziwia, bo i takie padło słowo! Ci Państwo zaoferowali zupełnie bezinteresowną pomoc, sami nawiązali do tematu ,o którym nie jest mi łatwo mówić.. i dziś wiem ,że na pewno pomogą!!!
Jednak są jeszcze na tym pogmatwanym świecie wśród pogoni za dobrem materialnym , ludzie o gołębich sercach! Marzy mi się jedynie by Iguś spotykał ich na swej drodze jak najczęściej... by potrafili oni dostrzec jego wyjątkowość,a nie tylko izolujące go od społeczeństwa jego pewne niezrozumiałe , czasem niepojęte w swej inności dziwactwa...

2010.07.12

                Cześć Wszystkim!!!
Upalne latko w pełni...dzieciaczki mają wakacje ale Iguś niestety ich w tym roku nie ma... NARESZCIE RUSZYŁO JEGO SUO!!!
Dlatego musi ciężko pracować bo to dla jego dobra przecież i na pewno zaprocentuje na przyszłość! Właściwie to już widać postępy i sporą zmianę...
SUO w Trąbkach Wielkich ruszyło właściwie od 14 czerwca więc to rzeczywiście był prezent dla synka prawie na jego 3 urodzinki...
Troszkę było nam przykro ,że tylko babcia życzonka dla niego wpisała do księgi...
Ja w ogóle mam wrażenie, że WY jakoś boicie się tam wpisywać...
naprawdę nie chodzi o jakieś mega długie czy konkretne wpisy ,wystarczą dwa słowa!!! a zawsze będziemy już wiedzieli, że o nas pamiętacie i będzie nam niezmiernie miło...
Igorek był chory miał znowu nawrót tej samej infekcji co wcześniej z podrażnieniem krtani ale też znowu nas wybawiła homeopatia i obeszło się bez podania antybiotyku .Wracając do zajęć z SUO... od lipca odpadły nam Skarszewy bo ośrodek jest nieczynny – odbywają się turnusy- my nasz mamy zaplanowane na ostatnie 2 tygodnie sierpnia. Za to do OREW-u uczęszcza codziennie do czasu turnusu wtedy tylko tam będziemy jeździć. 2 razy w tygodniu jeździ na 5 godzin!!! super nie? Tak bardzo się cieszę !!! i 3 razy na 2,5 godziny (wcześniej 3,5 bo dochodziło Wczesne Wspomaganie jeszcze, teraz na czas wakacji jest wyłączone z zajęć). Więc suma godzin jaką ma wciągu całego tygodnia to 17 i pół godziny!!! czyli prawie dopięłam swego!!! bo w zaleceniach z SYNAPSISU od Dr Wroniszewskiego miał 5 godzin dziennie... jak doliczymy potem zajęcia ze Skarszew to będzie extra!!! Warto było walczyć!!! naprawdę!! bo ja mimo, że jestem najmniej obiektywnym obserwatorem i trudno mi ocenić bo go widzę na co dzień , to nawet ja sama zaobserwowałam zmiany i postępy jakie robi...

-coraz częściej reaguje na swoje imię
-bardzo dużo rozumie jak się do niego mówi
-wykonuje coraz więcej zadanych poleceń
-lepiej koncentruje się na czynnościach wymagających skupienia
-coraz dłuższy jest czas utrzymywania kontaktu wzrokowego
-bardziej samodzielny

Wykorzystujemy super pogodę i przeprowadzamy intensywny trening nauki komunikowania potrzeb fizjologicznych. NO I CAŁKIEM NIEŻLE NAM IDZIE!!! No jeszcze nie woła ale wstrzymuje i czeka aż się go wysadza więc łapie o co biega. Dziś po calutkiej nocy miał zupełnie suchutką pieluszkę , a rano jak go wysadziłam to po prostu zdębiałam gdzie on to pomieścił... hi hi!!!
Tak bardzo się obawiałam jak to będzie z tym dowozem... a jest SUPER!!! normalnie mówię WAM!!! on wsiada bez żadnego ale do busa , ja mu robie pa pa i po ptakach.- tyle go widziałaś matka... .ja myślałam, że może będzie miał straszne opory, będzie się buntował, płakał, krzyczał... a tu zero sprzeciwu... no i bardzo dobrze czuje się w tej placówce. Jest zawsze uśmiechnięty jak wraca , panie terapeutki też go chwalą, że jest bardzo pogodny, wesoły i ładnie pracuje. Niebawem dla potwierdzenia tych słów będziecie mogli obejrzeć sobie jego śliczne dyplomy jakie dostał na zakończenie roku . Będą wklejone na stronce w podtytule- terapie i rehabilitacja- Musicie sobie wyobrazić jaka byłam dumna z synka!!! to bardzo miłe z ich strony... nawet dostał taką śliczną książeczkę z przepięknymi kolorowymi obrazkami i albumik na zdjęcia... naprawdę się nie spodziewałam...
No to wypoczywajcie kochani... korzystajcie z wakacji , urlopów i kto z czego tam może... bo nim się obejrzymy przepiękne lato minie i znowu do szarej rzeczywistości trzeba będzie powrócić!
Pozdrawiamy Wszystkich bardzo serdecznie i zapraszamy do wpisów!!!

                                                                                      mama Igorka!

2010.06.10

                Serwus !!!
No !!! nareszcie ciepełko się zrobiło!!! Dziś to już naprawdę przygrzało nieźle! Igorek całe popołudnia spędza na podwórku i na spacerach jak wszystko ogarnę w domku jak wrócimy z ośrodka i dobrze się wyśpi po zajęciach!
    W środy i czwartki mamy zajęcia w Skarszewach i jeżdzimy tam na 3 godziny. Razem z dojazdem to wychodzi 4. No czasem mały pod koniec jest już naprawdę zmęczony i śpiący zwłaszcza jeśli rano wcześnie wstanie, bo czasem już o w pół do 5 potrafi grasować... no a potem o 11 to już wymięka!!! Ale dajemy radę! Pani kierowniczka ośrodka jest wspaniała! W Dzień Matki przyszła do mnie i oznajmiła mi,że Igorkowi rozbudują zajęcia o jeszcze jedne, kolejne tzw. SI.(Integracja Sensoryczna). Tak bardzo się ucieszyłam!!! Zwłaszcza,że na tej terapii bardzo mi zależało ! Znalazłam nawet SI w Pruszczu Gd. Ale bardzo drogo! Godzina kosztowała 80zł! A i nie była to zupełnie ta terapia tylko były wykorzystane jej elementy połączone z fizjoterapią! Więc zupełnie wtedy dałam sobie z tym spokój, bo byśmy zbankrutowali... Jak byliśmy na diagnozie w Warszawie w Fundacji SYNAPSIS to dr M.Wroniszewski bardzo zalecał w Igorka przypadku skupić się najbardziej na obecny czas właśnie na terapii SI. Tu można troszkę poczytać o metodzie dla zainteresowanych podaję...

Ja w maju zrobiłam sobie taki kursik- szkolenie z zakresu zabaw sensorycznych, który był organizowany dla zainteresowanych w ośrodku gdzie uczęszczamy. Dostałam nawet dyplomik, Pani prowadząca szkolenie bardzo profesjonalnie podeszła do tematu, była bardzo dobrze przygotowana , zorganizowana i miała dla nas uczestników mnóstwo świetnych przykładów do zrealizowania na żywo...
Malowaliśmy np. obrazy rękoma specjalnie przygotowaną emulsja wykonaną z rozgotowanego mydła z dodatkiem mączki kartoflanej... Albo pędzlami lub kto czym wolał do wyboru ,słuchając muzyki i próbując ją wyrazić poprzez właśnie przelanie swoich emocji i dostarczanych wrażeń jakie podczas odsłuchiwania utworu odczuwaliśmy...
Jedliśmy też i piliśmy różne rodzaje owoców i soków z zamkniętymi oczyma próbując przypisać z pamięci dany smak owocu do soku ,który stał w zapamiętanym miejscu kierunku...
było też wiele propozycji różnych gier i zabaw edukacyjnych , karty, piktogramy, puzzle, obrazki, książeczki...
chodziliśmy po różnych kartonikach na których były ponaklejane wszelkiego rodzaju faktury...
No i może dam spokój bo sporo by mi zajęło wymienianie czego to my tam jeszcze nie robiliśmy...naprawdę warto było tego wszystkiego doświadczyć bo wszystko to miało za zadanie oddziaływać na poszczególne zmysły jak wzrok ,słuch, dotyk, smak, węch... naprawdę polecam wszystkim ,którzy chcą co nieco dowiedzieć się o sensoryce, chociaż temat ogólnie jest naprawdę trudny bo by wszystko to pojąć prawidłowo trzeba zrozumieć funkcjonowanie centralnego układu nerwowego i ogólnie jak pracuje ludzki mózg...

Mamy też smutną wiadomość, bo o ile udało nam się zażegnać topór wojenny z gminą ,która na dzień dzisiejszy wywiązała się z obietnicy ,to z kolei póki co OREW Trąbkowski dał ciała! A konkretnie Pani dyrektor... przez miesiąc dopominałam się o ustalenie planu zajęć terapeutycznych, które miały by odbywać się 3 razy w tygodniu mniej więcej po 5 godzin bo tak w przeliczeniu wychodzi … (ponad 200 godzin do wykorzystania do końca grudnia!). Ale po miesiącu nachodzenia Pani dr oznajmiła mi ,że odchodzi z pracy i mamy sobie to już z kim innym załatwiać, ustalać... więc po prostu ręce mi opadły i nadal czekamy... czekamy bardzo cierpliwie i pobłażliwie do puki ucho od dzbana się nie urwie i mnie na dobre szlag trafi! Do licha ! przecież tu chodzi o Igusia! Już ponad pół roku na te cholerne SUO CZEKA!!!!!!!!!!!!!! KAŻDY miesiąc zwłoki to krok w tył! I zmarnowana szansa na lepsze funkcjonowanie w przyszłości !!! zwłaszcza teraz kiedy jeszcze jego mózg jest chłonny jak gąbka i szybciutko wszystko przysfaja i jest jeszcze szansa na odbudowywanie połączeń nerwowych lub budowanie zupełnie nowych!!! Kochani trzymajcie mocno kciuki!!! by Igorek może na swoje URODZINKI otrzymał w końcu ustalony konkretny plan zajęć i udało nam też się wywalczyć dojazd, bo to następna w kolejce kwestia do rozwiązania.... ZA 10 DNI IGOREK SKOŃCZY już 3 LATKA! Moje małe słoneczko... a pamiętam jak niedawno leżałam na porodówce... ech ten czas leci nieubłaganie!!! pozdrawiam serdecznie !

                                                                                       Mama Igorka!



2010.05.06

Witajcie Kochani!!!!
      Jak ten czas leci!!! Niby wiosna za pasem ale jakoś jej nie czuć. Paskudnie zimno na dworze i w piecykach nadal trzeba palić bo w domku chłodno... Właśnie 2 godzinki temu wróciłam z uroczystej kolacji ,która odbyła się specjalnie z myślą o mamach i z terapeutyczną ideą założenia! Nawet nie wiedziałam,że tak bardzo mi się to przyda... taka przede wszystkim odskocznia od natłoku spraw dnia codziennego, gdzie można było się troszkę choć na chwilkę zatrzymać, zastanowić nad pewnymi aspektami swego życia, spojrzeć na nie z innego punktu widzenia, pomyśleć o sobie samej... bardzo sympatyczna atmosfera, każdy sporządził coś pysznego i naprawdę miło spędziłam czas wśród mam ,które najlepiej się rozumieją bo na co dzień borykają się mniej więcej z takimi samymi problemami...
      Igorek od wczoraj ma rozbudowane zajęcia w środy w Skarszewach. Doszła mu muzykoterapia w grupie przedszkolnej i indywidualnie... właśnie wczoraj miał pierwszy raz jako wprowadzenie ale ominęły go zajęcia indywidualne bo wczoraj był również niezwykły dzień . Po zajęciach w ośrodku poszliśmy na uroczystą mszę ŚW. W intencji Osób Niepełnosprawnych i braliśmy czynny w niej udział. Ja odczytywałam modlitwę wiernych a Iguś pod opieką terapeutek w większości czasu zwiedzał kościół, no niestety aby usiedział grzecznie w ławce to graniczyło z cudem. Msza była bardzo fajnie poprowadzona, wybrane osoby czytały, śpiewały, składały dary, podziękowania... oczywiście w moim przypadku nie obyło się i tu bez wzruszenia... Przemawiała też Pani prezes Stowarzyszenia Ośrodka.
      Zapisaliśmy się na letni 2 tygodniowy turnus rehabilitacyjny tam w Skarszewach. Chociaż sprawy dojazdu coraz bardziej się nam komplikują w związku ze zdrowiem Igusia kochanego dziadka , na którego zawsze najbardziej możemy liczyć to zaryzykowaliśmy i postanowiłam na razie nie zaprzątać sobie tym kłopotem głowy... Będę się martwić jak już do niego dojdzie... chociaż mamy pewne połączenie bezpośrednie PKS-em i Pani kierownik ma to na względzie by spróbować ustalić nam tak plan by to zgrać... więc pożyjemy zobaczymy...
      Co do naszych Usług Specjalistycznych... nadal sprawa ta czeka na pomyślne obroty. I już w tej chwili jesteśmy na wojennej ścieżce z naszą gminą ,która z całym szacunkiem ,ale naprawdę zbyt długo z tym zwleka i przeciąga .Jutro mija ostateczny wyznaczony im do interwencji w naszej sprawie- termin. Jeśli nadal nic nie ruszy to idziemy z tym na skargę odwołując się do wyższych instancji.

Z niecierpliwością wyczekujemy ładnej pogody. Igorek bardzo lubi być na dworze. Puki co nie choruje , oprócz tam kataru. Uwielbia chodzić na spacery i spędzać wolny czas na podwórku. Często też wyruszamy na wycieczkę rowerową w ramach relaksu i odprężenia. Bardzo serdecznie Wszystkich WAS zapraszam do wpisów w naszej księdze gości!!!! naprawdę nie chodzi o jakieś tam mega super wpisy , ale o to byście jedynie pozostawili po sobie chociaż ślad ,że nas odwiedzacie, za co serdecznie dziękujemy i jest nam niezmiernie miło,że losy Igusia nie są WAM obojętne!
                                                                  Pozdrawiam mama Igorka!



2010.04.10

         W dniu tak szczególnym jak dziś , pogrążeni w żalu i smutku witamy wszystkich naszych drogich rodaków . Pewnie jak wielu z Was my również wciąż nie możemy w to uwierzyć! Zginęło w katastrofie lotniczej 96 osób! A wśród nich nasz Prezydent Lech Kaczyński wraz ze swą małżonką! Najprawdopodobniej nikt z pasażerów znajdujących się na pokładzie samolotu prezydenckiego nie przeżył!!! to naprawdę bardzo smutny dzień dla nas polaków! Zwłaszcza rodzin ofiar katastrofy!!! Módlmy się razem z nimi by Wieczny Odpoczynek Raczył Im Dać Pan a Światłość Wiekuista Świeciła Im na Wieki!!!
         U nas w porządku. Igorek zdrowy, jedynie mokry kaszel mu się utrzymuje, ale jest bardzo sporadyczny i ładnie go odkrztusza. Jesteśmy też po badaniu wzroku, ponieważ istniało podejrzenie niedowidzenia jakie wysnuli lekarze gdy leżeliśmy na oddziale neurologicznym w Akademii Medycznej w Gdańsku. Gdy Iguś miał rok i 4 miesiące miał robione badanie dna oka prywatnie i w zasadzie teraz wyszło to samo. Ponieważ wtedy twierdzono,że był zbyt mały by określić coś bardziej precyzyjnego to pomyślałam,że teraz tym bardziej zasadne będzie zrobienie powtórnego zbadania wzroku. Potwierdziło się jedynie i na szczęście tylko to samo ,że nadal istnieje mała nadwzrocznosć(fizjologiczna) i niewielkiego stopnia zez rozbieżny.(jedno oczko ucieka w bok) Na dzień dzisiejszy nic bardziej niepokojącego się nie dzieje, mamy w zaleceniu robić ćwiczenia na zbieżność i taki test, który ma pomóc w ewentualnym wychwyceniu czy któreś oczko nie jest słabsze , gorzej widzi. Tak więc odetchnęłam z ulgą. Chociaż jedno zmartwienie mniej! U Igorka był bardzo hojny zajączek! I w tym miejscu chciała bym bardzo serdecznie podziękować Igorka chrzestnej za wspaniały gest jakim wspomogła nas finansowo Kochana Dagmarka! Oraz też jej droga nam również babcia! Serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy! Pieniążki obiecuje spożytkować na słuszny cel!!!Święta spędziliśmy bardzo spokojnie w domowej rodzinnej atmosferze... była mała przerwa w zajęciach i lekkie opory po powrocie ale chyba już wpadł w rytm! OREW Trąbkowski również obdarował Igusia upominkiem świątecznym w postaci ślicznej paczuszki ze słodkościami... no niestety synek nie skorzysta ale liczy się gest i pamięć przede wszystkim a starszy syn na pewno nie pogardzi!!! tyle tylko ,że ja ofiara zapomniałam go wziąć i zostawiłam na korytarzu w ośrodku... może ktoś inny się poczęstował??? najwyżej... na zdrowie... Fajnie ,że pogoda coraz ładniejsza... mamy już zamontowany fotelik na rowerze (bardzo dziękujemy Pani Hannie S.) i będziemy jak pogoda pozwoli- jeżdzić na zajęcia do Trąbek łącząc przyjemne z pożytecznym bo to też dla Igorka fajna forma stymulacji na błędnik , na równowagę zwłaszcza kręcąc ósemki!!! a ja przynajmniej się też dotlenie i rozruszam hi hi!!!
         pozdrawiamy serdecznie!      Mama Igorka!

2010.03.25

         Witamy ponownie!
Musimy pochwalić się naszym sukcesem... czekałam na to calusieńki rok, a nawet właściwie półtora! No i warto było! Nieraz sobie myślałam, czy kiedyś nadejdzie taki moment, że będę mogła zostawić synka samego na zajęciach i mieć czas zupełnie dla siebie?,nie słyszeć błagalnego i przenikliwego płaczu ,który zazwyczaj dobiegał z sali zwłaszcza na samym początku kiedy tylko wyszłam choćby do toalety. Właściwie to nie o mnie tu chodziło... to on musiał widocznie dojrzeć do takiego momentu by poczuć się zupełnie bezpiecznym bez mojej towarzyszącej mu non stop obecności.. no i proszę! Po 2 tygodniach przeprawy , ale nie tak drastycznej muszę dodać, udało się! Obecnie sam uczestniczy w zajęciach z terapeutami jeden na jednego i bez płaczu, buntu, sprzeciwu, ślicznie pracuje! A ja jestem taka dumna z niego! No i czasem nie wiem co mam ze sobą począć...widocznie i ja potrzebuje się odnależć w tej nowej sytuacji.Igorek był znowu przeziębiony, ale tylko 1 noc miał gorączkę potem już tylko katar i kaszel ,który niestety towarzyszy mu do dziś... po konsultacji z dr otrzymał swój lek i znowu udało nam się ominąć pewnie antybiotyk... wydaje mi się też ,że jest bardziej kontaktowy, rzadziej wpada w nieuzasadnioną złość, jest pogodniejszy, spokojniejszy, czasem kładzie się na kanapie lub podłodze i odpoczywa, wcześniej był ciągle w ruchu nie usiedział ani chwili w miejscu. Poprawił się też znacznie apetyt choć nadal nie tknie mięska. Na pewno przytył bo to da się odczuć na sobie... ostatnio niosłam go spory kawałek na zajęcia bo byliśmy spużnieni i szkoda mi było zajęć , a sam idzie bardzo wolno i niezgrabnie,nadal ma jeszcze kłopoty z równowagą i koordynacją ruchów. Jest też nadal pod tym kontem prowadzona rehabilitacja by usprawnić ten opó'zniony rozwój psychomotoryczny. Wcześniej był rehabilitowany głównie metodą NDT Bobath, a obecnie jest to też połączone z elementami z Integracji Sensorycznej, która jest jak najbardziej wskazana przy Igorka problemach związanych też w zaburzonym i nieprawidłowym odbiorze, przekazie, interpretacji poszczególnych zmysłów. Gdyby ktoś miał ochotę zgłębić ten temat to dlatego podaję linki gdzie można się więcej o tym dowiedzieć... 
Czasem tego typu problemy w porę wychwycone można zminimalizować do zera i ustrzec się przed wieloma idącymi za tym konsekwencjami... niestety my nie mieliśmy tyle szczęścia...
Dziś byliśmy po raz pierwszy u fotografa! Przyznam, że bardzo się obawiałam tej wizyty, jak on zareaguje, jak się zachowa, czy nie będzie płakał i oponował/ a tu taka niespodzianka.... całkiem dobrze się spisał, i udało nam się z pośród 20-stu kilku ujęć wybrać jedno całkiem myślę fajne... niebawem sami będziecie mogli ocenić! Serdecznie pozdrawiamy i do usłyszenia!
                                                                                         Mama Igorka!

2010.03.10

         Witamy serdecznie po feriach!!!
Niestety Igorek znowu miał przygodę z jakimś bliżej nie zdiagnozowanym wirusem chorobowym... a mianowicie dopadła go jakaś paskudna biegunka ,towarzyszył jej też lekki katar i kaszel, ale raczej tylko w nocy. Wybawiła nas znowu nasza nieoceniona homeopatia. Igorek dostał swój lek konstytucyjny i pomogło to zahamować dalszy rozwój infekcji, chociaż nie wiem czy nie można by tego zaliczyć też jako oczyszczanie organizmu z toksyn nagromadzonych z przemiany materii i wydalania pasożytów … Lekiem który jest indywidualnie dopasowany i dobrany do synka-jest Cina, a w swych ''właściwościach”między innymi ma właśnie tez działanie anty-pasożytnicze, stąd moje przypuszczenie. Obiecała wcześniej dla zainteresowanych przybliżyć troszkę mtodyke i zasady leczenia homeopatii klasycznej więc dotrzymuje słowa i postaram się zamieścić link do fajnego zródła, które w prosty sposób przybliża i wyjaśnia podstawowe pojęcia dotyczącego tematu;
link
Proszę zjechać w dół i tam będą audycje radiowe o temacie ”wieczór odkrywców”- w 3 odcinkach w formie plików do pobrania i odsłuchania... serdecznie zapraszam!

Od 2 tygodnia ferii zaczęliśmy współpracę z Trąbkowskim Ośrodkiem: Rehabilitacyjno-Edukacyjno- Wychowawczym!!! Na razie tylko 2 razy w tygodniu po godzince ma zajęcia z neurologopedą i psychologiem , to w ramach wczesnego wspomagania, ale po uregulowaniu kwestii SUO oczywiście zajęć znacznie przybędzie (mamy głęboką nadzieje ,że już lada dzień rozstrzygnie się przetarg!). Jutro po dłuższej przerwie feriowej i po chorobie jedziemy też znowu do naszych Skarszew gdzie synek ma już zajęcia ponad rok! Za co jesteśmy bardzo wdzięczni całemu kierownictwu tamtejszego ośrodka i całemu zespołowi terapełtycznemu , który dokłada wszelkich starań by pomóc nam w dążeniu do usprawniania lepszego funkcjonowania Igorka teraz i na przyszłość!!! pozdrawiamy serdecznie i do usłyszenia! mama Igorka!

2010.02.19

  W tym miejscu będziemy się starać opisywać przynajmniej kilka razy w miesiącu w miarę możliwości, co u nas słychać!
Ponieważ jeszcze nie udało nam się rozwiązać kwestii przynależności do fundacji , nie możemy zamieścić na naszej stronce jak moglibyście nam pomóc... i dlatego nie są jeszcze  z u aktualizowane niektóre podtytuły w naszym menu... za co przepraszamy i sami ubolewamy... 
Ponieważ aktualnie mamy ferie to nie uczęszczamy na zajęcia i staramy się poświęcić czas raczej na zabawę ,która również jest pewną formą terapii i należy się Igorkowi wypoczynek.
Udało nam się przenieść z zajęciami z wczesnego wspomagania do innego ośrodka gdzie po feriach rozpoczniemy współpracę...
Będziemy mieli znacznie bliżej ,a staramy się też aby ta placówka była naszą świadcząca usługi opiekuńcze z tytułu tzw.SUO.
Jest tez nadzieja na indywidualnego terapeutę ,który pracowałby z synkiem w naszym domu...
Niestety do rozwiązania tych założeń potrzebny jest nam czas, ponieważ jako pierwsi zgłosiliśmy się z takim problemem i propozycją do GOPS-u więc musimy przetrzeć pewne szlaki w celu rozwiązania tego tematu.
Aby doszło do sfinalizowania tych przedsięwzięć Gmina musi przeprowadzić przetarg na poszczególne ośrodki, które świadczą takowe usługi specjalistyczne i wyłonić spośród nich zwycięzcę, a to troszkę może niestety potrwać...
Jesteśmy natomiast dobrej myśli i mamy nadzieje na pomyślne rozwiązanie sytuacji, co jest bardzo ważną sprawą w dalszej rehabilitacji i terapii dla synka.     Igorek był chory, ale udało nam się uniknąć antybiotyku w czym niewątpliwie pomocna była nam nasza homeopatia klasyczna, która jest naszą pomocną formą wspierania rozwoju Igorka ,i którą stosujemy od 7 lipca 2009 roku.
Może kiedyś skusze się o bliższe opisanie tej metody leczenia, która niektórym dzieciom przynosi dobre efekty w walce o lepsze jutro...

Serdecznie zapraszam na forum dyskusyjne strony dzieci sprawnych inaczej,
www.dzieci.org.pl  gdzie jest wiele wątków dotyczących opisywania leczenia homeopatią i nie tylko...

Pozdrawiamy serdecznie i do usłyszenia w  najbliższym czasie -

                                                                                 mama Igorka!

 

MENU:
 
TU BĘDĄ DANE KONTAKTOWE, e-mail: zielonkaxd@wp.pl